sobota, 25 lutego 2017

#czytajznami - Czym dla mnie jest książka?


"Książka – nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, 

domownik bez naprzykrzenia” I.Krasicki

Te słowa Ignacego Krasickiego stały się dla mnie inspiracją do tego, by zastanowić się nad tym, czy dla mnie jest książka. W ramach akcji Czytaj z nami, której organizatorem jest Magda (niesamowita kobieta) z Save The Magic Moments, to samo pytanie zadałam także Kasi, Ewelinie i Paulinie.




Jeśli chcecie uczestniczyć w podobnych akcjach i poznawać ludzi, z którymi możecie wymieniać swoje doświadczenia czytelnicze, zachęcam Was do dołączenia do grupy Przeczytaj&Podajdalej.

Jeśli jesteście ciekawi ich odpowiedzi zapraszam do lektury wpisu. 


KASIA

Dla zrozumienia mojego poglądu należy uprzedzić, iż ja uznaję tylko książki papierowe. Wyjątkami potwierdzającymi tę regułę jest 1 książka przeczytana na czytniku pożyczonym od brata (po to, aby przetestować) oraz 1 książka odsłuchana jako audiobook (w oczekiwaniu na wersję papierową, która była prezentem).

Ja powiedziałabym, że dla mnie książka jest życiowym partnerem. W czasach Krasickiego nie było partnerów życiowych (występowali jedynie w interesach), więc nie przewidział on tego porównania. Niemniej dla mnie jest ono najbardziej trafne. Taki partner życiowy to zarówno towarzysz, przyjaciel jak i domownik. Dlaczego?

Nierozdzielny towarzysz kojarzy mi się z wędrówką, z trwaniem u swojego boku dzień w dzień, ramię w ramię. Jak na szlaku. Z książką tak właśnie jest. Towarzyszy mi każdego dnia. Czasem je ze mną śniadanie, zawsze ze mną zasypia, jeździ ze mną na urlop, towarzyszy mi w podróży – w tym tej najważniejszej: wędrówce przez życie. Przyjaciel bez interesu – tak jak moi przyjaciele dostaje ode mnie uważność, szacunek, opiekę. Jednak o ile przyjaciółmi dzielę się z innymi, o tyle książkami nie lubię się dzielić. Wypożyczam jedynie najbliższym, zaufanym osobom i nie lubię jak pozostają długo daleko. Książki są moje i tylko moje. Nie lubię, gdy opuszczają mnie i mój dom. Całkiem jak domownik (bez naprzykrzania). Książki z nami mieszkają, mają swoje miejsce, nieprzypadkowe. Przychodzą, wychodzą, wracają. Regał na książki był drugim w kolejności priorytetowym meblem do nowego mieszkania (zwłaszcza, że stare półki nie pasowały zupełnie do wystroju, a pierwszym był stół i krzesła, których bardzo nam w starym mieszkaniu brakowało ze względu na małą powierzchnię). Książki nie narzucają się swoją obecnością, chociaż czasem, zupełnie nieświadomie, zawracają jednak głowę, domagając się naszej uwagi.



EWELINA



Czym dla mnie jest książka? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl jest to, że książka jest dla mnie przede wszystkim pewnego rodzaju magią, która przemawia przez ręce autora. W zależności od pisarza i tego, co wyczaruje, książka może stać się przyjacielem lub wrogiem, niezbędnym przedmiotem dnia codziennego lub zakurzoną ozdobą na półce. Jest to rzecz, która potrafi niemalże w tej samej minucie sprawić zarówno, że z ekscytacji szybciej bije mi serce lub roztrzaska je na kawałki.

Uwielbiam książki, bo potrafią sprawić, że mogę być kim chcę i gdzie chcę. W jednym momencie przemieszczam się w czasie i w miejscu. Przeżywam różne historie - te zwykłe i nie. Czuję motyle w brzuchu, podniecenie, strach, żal, rozpacz, niesprawiedliwość, przerażenie i szczęście. Zdarza się, że emocje szaleją, serce bije szybciej, niż je o to podejrzewałam, a z oczu płyną łzy, których nie jestem w stanie zatrzymać. Bywa i tak, ze zaczynam się śmiać w głos jak szalona, a inni patrzą na mnie jak na wariatkę. Czytanie odrywa od codzienności, zabiera w zupełnie inne miejsce, w którym możemy na nowo odnaleźć nadzieję, odkryć własne pragnienia czy docenić to, co mamy na co dzień.

Książka jest zatem trochę miłością i trochę rozpaczą. Trochę strachem i niewypowiedzianymi myślami. Żalem i tęsknotą. Przygodą i szaleństwem. Łzą i uśmiechem. Każde dzieło literackie może być dla kogoś czymś zupełnie innym - jego indywidualne znaczenie powstaje w miejscu, w którym myśli autora spotykają się z emocjami czytelnika. Powstaje wówczas niezwykła i bardzo indywidualna historia, emocjonalna gra, która toczy się gdzieś pomiędzy tą dwójką, przeniesiona w fikcyjny świat.

Umberto Eco powiedział kiedyś, że "ten kto czyta, żyje podwójnie". Książka pozwala nam przeżyć więcej niż jedno życie, więcej niż jedną miłość, więcej niż jedną stratę i więcej niż jedną przygodę. A każda z nich zupełnie inna i niezwykła. Dla mnie książka, to rodzaj magicznego przedmiotu, który pozwala na kilka godzin zaistnieć innym światom i ich bohaterom w rzeczywistości.


PAULINA



Trudne i zarazem proste pytanie. Długo się nad nim zastanawiałam. Bo tak naprawdę książka, jest dla mnie wieloma rzeczami naraz. Ciężka znaleźć mi niestety jedno, najtrafniejsze określenie.

Bo jak najłatwiej, najkrócej opisać dobrego przyjaciela, nauczyciela, przygodę? Zamknąć w jednym słowie, lub zdaniu? Czy jest to w ogóle możliwe? Nie wydaje mi się.

Książka to mój sposób na zły dzień. Odskocznia od codzienności, problemów.

Książka to pobudzacz wyobraźni. Zabiera mnie do krain z marzeń, wciąga mnie w przygodę, tajemnicę. Jest jak przewodnik po wymyślonym świecie.

Sprawia, że mogę utożsamić się z ulubioną postacią, razem z nią przeżywać, jej wzloty i upadki. Trzymać kciuki i kibicować, jak najlepszemu przyjacielowi.

Książka to nauczyciel, odkrywa przede mną tajemnice świata, sekrety bohaterów.

Z każdą kolejną, chcę więcej i więcej.

Czasami mogę porównać się do narkomana, nie mogę przestać czytać, oderwać się choć na chwilę. Tak, książka jest jak narkotyk. Gdy jest dobra, daje ci niezłego kopa w zadek, przenosi do innego świata, a ty chcesz więcej, i więcej, i więcej.

Więc, czym jest dla mnie książka? WSZYSTKIM!

I to „wszystko”, chcę jak najlepiej zaprezentować innym i najważniejszej dla mnie osobie, mojej córce, aby tak jak ja mocną i głęboko, pokochała książki.

Jeszcze raz dziękuję Kasi, Ewelinie i Paulinie za przyjęcie zaproszenia i odpowiedzi.

A czym dla Was jest książka? Podzielcie się odpowiedzią na to pytanie w komentarzach.



6 komentarzy

  1. Wpis jak zwykle bardzo ciekawy ;) gratuluję dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba najbliżej mi do PAuliny :) KSiążka dla mnie jest odskocznią od dnia codzienności,towarzyszem podróży, innym światem, w który mogę się przenieść, który mogę poznać, którego mogę zobaczyć, kompanem miłych wieczorów i wolnych poranków.

    Pięknie wyszedł Wam ten wpis, bardzo sentymentalnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny, pięknie napisane, wszystkie odpowiedzi realne, wrażliwe i głębokie :) Dla mnie również książka to tylko TA papierowa się liczy :) To nie tylko jej treść czy obrazki a zapach, kształt, strony... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ mi się to dobrze czytało <3 Wspaniale wyszło, cudnie.

    Dla mnie książka to raz - materiał do pracy i dwa - styl życia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetny temat i niebanalne odpowiedzi :) Gratulacje.
    Dla mnie książka to już też ta w czytniku ;) doskonała odskocznia od rzeczywistości, cudowny czas żeby siedząc w fotelu przeżyć przygody.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny! Jakie piękne porównania, emocjonalne i ciekawe wypowiedzi! :)

    Kasiu, super, że porównałaś książkę do życiowego partnera! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP